20 czerwca 2021

Pogrzeb księcia

Aleksander Józef Sułkowski spoczął w bielskiej kaplicy zamkowej.

W sobotę 15 maja w bielskiej kaplicy zamkowej pw. św. Anny odbyła się uroczystość pogrzebowa zmarłego w Wiedniu ostatniego bielskiego księcia Aleksandra Józefa Sułkowskiego.

Ze względu na reżim sanitarny oraz zgodnie z ostatnią wolą zmarłego księcia pogrzeb miał charakter kameralny. Mszę świętą pogrzebową odprawił ks. Antoni Młoczek – proboszcz bielskiej katedry św. Mikołaja. W ostatnim pożegnaniu udział wzięły osoby wskazane przed śmiercią przez księcia Aleksandra Józefa Sułkowskiego:
– jego najbliżsi przyjaciele z Wiednia – rodowici bielszczanie: dr Andrzej Orczykowski (wykonawca ostatniej woli zmarłego) z mamą Verą oraz ponad stuletnią babcią Johanną Krumpholz z domu Kuś,
– długoletni bielscy przyjaciele zmarłego księcia, p. Wanda i Jan Jurczykowie,
– dyrektor Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej Iwona Purzycka,
– historycy z bielskiego Muzeum: Piotr Kenig – kierownik Oddziału Stara Fabryka, historyk i genealog miejscowych rodów fabrykanckich oraz dr Grzegorz Madej – kierownik Działu Historii, kustosz Kaplicy Zamkowej Książąt Sułkowskich pw. św. Anny, historyk i genealog książęcego rodu Sułkowskich oraz przewodniczący Konfraterni Kaplicy Zamkowej Książąt Sułkowskich pw. św. Anny.

Po Mszy świętej żałobnej urnę z prochami księcia Aleksandra Józefa Sułkowskiego złożono w krypcie książąt kaplicy zamkowej św. Anny.

Książę Aleksander Józef Sułkowski, tytularny X książę bielski urodził się 23 marca 1940 w Wiedniu. Pierwsze lata swojego życia spędził w bielskim zamku. Gdy w styczniu 1945r. do Bielska zbliżały się wojska sowieckie z rodzicami wyjechał do Leoben w Austrii – rodzinnej miejscowości matki. Wczesną edukację odbywał w domu, później został oddany do elitarnych szkół opactwa w Seckau, a następnie fundacji na zamku Neubeuern. Wykształcenie zakończył na poziomie średnim, gdyż decyzją matki podjął pracę w rodzinnej firmie, młynie i piekarni Mallingerów, których współwłaścicielem został po jej śmierci 1969 roku.
Kilka lat lat później, w wyniku koniecznej spłaty spadkobierców zmarłego wspólnika, został zmuszony do likwidacji rodzinnej firmy i zatrudnił się w firmie Siemens, gdzie pracował do emerytury. Książę był dwukrotnie żonaty. Często bywał w Polsce, w Krakowie, rodzinnym mieście drugiej małżonki Haliny. Odwiedzał również Bielsko-Białą, co było możliwe dzięki gościnności jego tutejszych przyjaciół, rodzin Jurczyków i Orczykowskich.
W dzieciństwie książę należał do ruchu skautowskiego, a w wieku dorosłym był członkiem Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego w Krakowie oraz Związku Polaków w Austrii. Czynnie uczestniczył w wydarzeniach polonijnych w Wiedniu, organizowanych przez ambasadę polską oraz Związek Polaków w Austrii „Strzecha”, Polską Akademię Nauk, Towarzystwo Austriacko-Polskie i Wiedeńsko-Krakowskie Towarzystwo Kulturalne.
W 2012 roku książę nawiązał współpracę z bielskim Muzeum, udostępniając rodowe archiwum, dzięki czemu instytucja mogła rozpocząć badania naukowe nad przeszłością książęcego rodu. Andrzej Orczykowski, spełniając ostatnią wolę zmarłego bezpotomnie księcia Aleksandra Józefa Sułkowskiego, ofiarował dla bielskiego muzeum zbiór liczący ponad tysiąc eksponatów i pamiątek po książęcym rodzie Sułkowskich.
Książę Aleksander Józef Sułkowski zmarł 8 marca ubiegłego roku. Cztery miesiące później – w lipcu 2020 r. Mszę św. o spokój jego duszy odprawiono w bielskiej katedrze św. Mikołaja. Ze względu na obostrzenia pandemiczne oraz trwający wówczas remont kaplicy zamkowej uroczystości pogrzebowe odbyły się dopiero teraz.

Rodzina księcia Aleksandra Józefa była fundatorami kościoła św. Mikołaja, przyczyniając się do jego odbudowy i wyposażenia. Ostatnim patronem obecnej katedry był ojciec zmarłego, Aleksander Ludwik, wzmiankowany w księgach parafialnych jako jej opiekun jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku. Trwałym świadectwem związku Sułkowskich z kościołem św. Mikołaja pozostaje obraz Matki Boskiej Częstochowskiej w kaplicy obok prezbiterium. Niegdyś będący własnością hrabiego Teodora Sułkowskiego, ojca Józefa, słynnego adiutanta Napoleona, trafił do kościoła po jego śmierci u schyłku XVIII wieku i od tej pory otaczany jest czcią i nabożną modlitwą.

W wygłoszonej homilii ks. proboszcz Antoni Młoczek wskazał, że życie każdego człowieka to historia:
Historia jedyna niepowtarzalna wyjątkowa. I nie ma nikogo pośród nas, kto by nie pisał własnej historii. Taką historię zapisał w swoim życiu książę Aleksander Sułkowski.
Czytając jego historię na światło dzienne wyjąłbym pasję, pokorę i skromność. I nie będę odosobniony w poszukiwaniu śladów tych znaczących cnót i przypisanych człowiekowi wartości.
Bo jak inaczej i gdzie szukać, czytając jego historie jego życia? Najpierw po paru latach konieczność opuszczenia tego miejsca. Nie jest to pragnienie i marzenie o podróżach, ale – w tym wypadku – bezwzględna konieczność, przymus opuszczenia zamku. Następnie poddanie się całkowite woli matki która po śmierci ojca zdecydowała o jego zatrudnieniu w młynie i piekarni. Następnie znowu konieczność przynaglała księcia do zarabiania na życie w kolejnym miejscu. Jest to firma Siemens, w której pracował do emerytury.
Jego przynależność do Skautów, do Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego w Krakowie i do wielu stowarzyszeń, ukazują nam historię niezwykłą, niebanalną i interesującą. Książę przeszedł przez życie – po ludzku patrząc – w sposób nie zatracony, pozostawiając ślady swojego ziemskiego życia, łącznie z tym wszystkim, co nam ofiarował.
A jako człowiek ofiarował wiele.
Ten wymiar jest niezwykle istotny, ale ponad nim jest coś, co my jako wierzący nazywamy łaską zbawienia i darem życia wiecznego opartego o Boże Miłosierdzie.
Do tej refleksji chciałbym skłonić wszystkich was posiłkując się wydarzeniem z pogrzebu koronowanego księcia Austro-Węgier. To Otto von Habsburg najstarszy syn ostatniego cesarza Austrii, króla Węgier – Karola. Kiedy zobaczyłem w jaki sposób ceremonialnie żegnano księcia i jakimi słowami opatrzono uroczystość, nie mogłem poddać się refleksji i doświadczyć wzruszenia.
Pozwolę sobie przypomnieć tę wyjątkową, symboliczną historię, scenę sprzed drzwi kościoła kapucynów w Wiedniu. Po jednej stronie rekomendujący księcia szambelan, uderzający w potężne metalowe drzwi laską, prosi o ich otwarcie. Przy tym przedstawia wszystkie tytuły Habsburga. Po drugiej stronie drzwi sędziwy mnich – kapucyn ze swoimi braćmi. Symbolika tego wydarzenia jest przejmująca. Drzwi kościoła pozostają zamknięte. Szambelan trzykrotnie przedstawia księcia i trzykrotnie słyszy zza drzwi odpowiedź „Nie znam Go”. Dopiero kiedy padają słowa, że za drzwiami jest człowiek grzeszny, zamknięte dotąd drzwi otwierają się szeroko, a mnich mówi „Niech wejdzie”.
To dzisiejsze spotkanie oparte jest o wiarę w życie wieczne, o wiarę w Zmartwychwstanie, o zwycięstwo życia nad śmiercią. I z taką intencją tu przychodzimy. Z tą intencją na pochówek, do Bielska-Białej, na zamek Sułkowskich przybyli z Wiednia nasi dostojni goście.