O tym, że czas epidemii daje szansę na czynienie wiele dobra, może być lekcją miłości i doskonalenia się w praktykowaniu miłosierdzia przypomniał w homilii podczas Mszy św. w bielskiej katedrze bp Roman Pindel. Ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej, który przewodniczył 15 marca 2020 r. Eucharystii, wezwał do refleksji nad znakiem czasu, w jakim przyszło nam żyć – niemal pustej świątyni, w której z powodu zagrożenia koronawirusem, może się zebrać tylko garstka wiernych z kapłanem.

Jak zauważył biskup, koronawirus, który rozprzestrzenia się po całym świecie, zostawiając żniwo śmierci, staje się okazją do tego, „by zdobyć kapitał, także polityczny”. „Ktoś inny zyskuje sławę, jeszcze inny poprzez beztroskie zachowanie przyczynia się do choroby i śmierci ludzi podatnych na zachorowanie. Ta sama sytuacja sprawia, że ktoś zdobywa się na heroizm, pomagając bezinteresownie potrzebującym, inny zaś odważnie decyduje się na wypełnianie swoich obowiązków wobec społeczeństwa” – stwierdził i zaznaczył, że „ileś osób w tych okolicznościach może umrzeć w opinii świętości”.

Zdaniem ordynariusza, epidemia doprowadza do polaryzacji, „ujawnia różne żądze czy duchy drzemiące w człowieku”. „Może prowadzić do myśli, że to kara Boża za grzechy, a nawet do wskazywania winnych i grzeszników” – kontynuował biskup, odsyłając do odpowiedzi Jezusa z Ewangelii św. Łukasza: „Czy myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie” (Łk 13,4)

Biskup zachęcił, by zamiast pretensji i szukania winnego konkretnych zachorować, lepiej pytać „do czego wzywa mnie to nieszczęście”, dotykające tylu ludzi w Polsce i na świecie.

„Czas epidemii sprawia, że przedziwnie krzyżują się drogi wiary i rozumu. Ścierają się ze sobą ogromne i bardzo różne emocje. Na zagrożenie nakłada się cała paleta możliwości zachowań i reakcji. Zmienia się prawo. Nieraz w taki sposób, że wierzącemu może się wydawać, że przeżywamy czas prześladowań, ograniczenia praw wierzących, zamachu na praktyki religijne, a nawet wystąpienia Antychrysta” – dodał. Zarazem podkreślił, że „znakiem czasu jest dziś kapłan, który nie może wpuścić do świątyni więcej niż 50 wiernych”.

Odwołując się do Starego Testamentu, kaznodzieja przypomniał, że praktyki dotyczące kwarantanny i izolacji obecne były w żydowskim prawie religijnym. „Dzisiejsi kapłani, niezależnie od liczby wiernych, którzy mogą gromadzić się na nabożeństwie, są gotowi służyć pojednaniu z Bogiem, namaszczać chorych, czy błogosławić małżeństwa. W ten sposób dziś przywracają nas do jedności z Bogiem i Kościołem” – wyjaśnił i zachęcił do refleksji nad znakiem czasu, w jakim przyszło nam żyć – pustymi kościołami podczas niedzielnych Mszy, z garstką wiernych uczestniczących w liturgii.

„W ten sposób zaczynamy rozumieć, co czują chrześcijanie, którzy gromadzą się w małych wspólnotach Kościoła podziemnego i prześladowanego, jak przeżywają z kolei inni wierni brak kapłanów i Mszy św.” – zwrócił uwagę i wytłumaczył, że pozostanie dziś w domu, zamiast pójścia do kościoła, jest znakiem miłości wobec siebie i bliźnich. „Jak bowiem mówią lekarze i epidemiolodzy, nawet w grupie 50 osób może się znaleźć ktoś zdolny zarazić, a równocześnie ktoś, kto będzie podatny na zarażenie. a nawet w takim stanie, że umrze” – przestrzegł.

„Ufamy, że po czasie epidemii i naszym ogołoceniu z radości chodzenia do świątyni, dzięki łasce Boga, umocnimy naszą wiarę, wydoskonalimy naszą nadzieję, nauczymy się miłować, a także, co ważne, okazywać miłosierdzie” – podkreślił na koniec bp Pindel, zwracając uwagę, że znak pustej świątyni przeżywany jest w Okresie Wielkiego Postu – czasu pokuty i nawrócenia oraz wchodzenia w Mękę Pańską.

Liturgię z udziałem nielicznych wiernych bp Pindel celebrował z proboszczem katedralnej parafii ks. Antonim Młoczkiem oraz sekretarzem biskupim ks. Piotrem Górą.  W Mszy można było uczestniczyć za pośrednictwem radia “Anioł Beskidów” oraz transmisji wideo na stronie internetowej.

(tekst i foto: Robert Karp, diecezja.bielsko.pl)