Słowo księdza proboszcza Antoniego Młoczka, podczas przekazania urzędu na ręce księdza Tomasza Sroki.
NIE LĘKAJCIE SIĘ… DUC IN ALTUM!”
Bracia Kapłani, Czcigodni Goście, Drodzy Bracia i Siostry,
Kochani Parafianie! Dzisiejszy dzień jest dla mnie dniem niezwykłym.
Staję przed wami z sercem pełnym wdzięczności, ale także z pewnym wzruszeniem. Bo są takie chwile w życiu, kiedy słowa stają się za małe. I dzisiaj właśnie jest taka chwila. Przez lata stawałem tutaj przed wami jako wasz proboszcz. Dzisiaj przychodzi moment, kiedy trzeba powiedzieć: Kończy się pewien etap.
Ale chcę od razu powiedzieć: Nie kończy się więzi, którą stworzył Bóg. Nie kończy się modlitwa. Nie kończy się wdzięczność. Nie kończy się wspólna droga za Chrystusem. Zmienia się tylko sposób, w jaki będziemy nią szli.
Dziękuję Bogu za to, że postawił mnie tutaj. Bo dzisiaj, kiedy patrzę wstecz, coraz bardziej widzę, że to nie ja wybrałem sobie tę parafię.
I również nie przez przypadek spotkałem każdego z was. Dziękuję wam za waszą obecność. Za wspólną modlitwę. Za pracę. Za ofiarność. Za troskę o kościół.
Ale najbardziej dziękuję za rzeczy, których być może nigdy nie widziałem. Za modlitwę matki za swoje dziecko. Za ojca, który po ciężkim dniu uklęknął wieczorem i odmówił pacierz. Za babcię, która modliła się za wnuki. Za człowieka, który przychodził tutaj w ciszy i przed Najświętszym Sakramentem oddawał Bogu swoje życie. To jest prawdziwe życie parafii. Nie tylko to, co widać. Ale przede wszystkim to, co dzieje się między człowiekiem a Bogiem. Dziękuję także tym, którzy nie zawsze się ze mną zgadzali. Może brzmi to dziwnie. Ale również za to dziękuję. Bo dzięki wam nieraz musiałem się zatrzymać. Pomyśleć. Zapytać siebie. Czy rzeczywiście mam rację?
Czasami człowiek potrzebuje drugiego człowieka, który powie mu prawdę. Dziękuję więc także za trudne rozmowy.
Za uwagi. Za krytykę. Za pytania. Za chwile, w których nie było łatwo.
Ale dzisiaj chcę powiedzieć także coś bardzo osobistego.
Jeżeli przez te lata kogoś zraniłem — przepraszam.
Jeżeli ktoś czekał na rozmowę, a ja nie znalazłem czasu — przepraszam.
Jeżeli ktoś potrzebował mojego kapłańskiego serca, a otrzymał tylko pośpiech — przepraszam.
Jeżeli czasami bardziej broniłem własnego zdania niż słuchałem drugiego człowieka — przepraszam.
Jeżeli kogoś zniechęciłem do Kościoła — proszę o przebaczenie.
Bo wiem, że proboszcz może być dla człowieka pomocą w spotkaniu z Chrystusem. Ale wiem również, że może czasami człowiekowi tę drogę utrudnić. Dlatego dzisiaj nie chcę stawać przed wami jako człowiek, który wszystko zrobił dobrze.
Chcę stanąć jako kapłan, który mówi: Byłem słabym człowiekiem. Popełniałem błędy. Przebaczcie mi.”
I jednocześnie chcę powiedzieć: Dziękuję, że przez te wszystkie lata mieliście dla mnie cierpliwość.
Drodzy Bracia i Siostry! Dzisiejsza Ewangelia mówi:
„Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.”
Te słowa nabierają dzisiaj dla mnie szczególnego znaczenia.
Bo kiedy człowiek rozpoczyna posługę, myśli przede wszystkim o tym, co będzie budował. A kiedy zbliża się koniec pewnego etapu, zaczyna bardziej widzieć krzyż. Widzę dzisiaj, że kapłaństwo nie jest przede wszystkim stanowiskiem. Nie jest funkcją. Nie jest tytułem. Nie jest zaszczytem. I dopiero wtedy, kiedy człowiek zaczyna to rozumieć, zaczyna rozumieć prawdziwą wielkość swojego powołania. Przez te lata uczyłem się. Czasami łatwo było. Czasami bardzo trudno.
I dzisiaj, kiedy składam urząd proboszcza, wiem jedno: Nie wolno mi zatrzymać się na tym, co było.
Bo Chrystus nadal mówi: „Pójdź za Mną.” Także wtedy, kiedy zmienia się droga. Także wtedy, kiedy człowiek musi coś zostawić. Także wtedy, kiedy przychodzi emerytura. Kapłaństwo nie przechodzi na emeryturę. Może zmienić się zakres obowiązków.
Może skończyć się urząd. Ale nie kończy się powołanie do modlitwy, do Eucharystii, do służby, do bycia kapłanem.
„NON ABBIATE PAURA!” I właśnie dlatego dzisiaj chcę wam zostawić te słowo, które tak mocno zabrzmiało na początku pontyfikatu świętego Jana Pawła II: „Non abbiate paura!” „Nie lękajcie się!”
Jakże bardzo potrzebujemy tych słów dzisiaj! Bo żyjemy w czasach, w których łatwo się bać. Boimy się o nasze rodziny. Boimy się o dzieci. Boimy się o przyszłość. Boimy się o Kościół. Boimy się choroby, samotności, starości, odejścia bliskich. Boimy się zmian. Boimy się tego, czego nie znamy. Ale Chrystus mówi: „Nie lękajcie się.”
Nie dlatego, że nie będzie burzy. Nie dlatego, że wszystko będzie łatwe.
Nie bójcie się przyszłości katedralnej parafii. Nie bójcie się nowego proboszcza. Nie bójcie się zmian. Nie bójcie się tego, że coś będzie inaczej. Jeżeli Chrystus pozostanie w centrum, wszystko będzie na właściwym miejscu.
A teraz chcę powiedzieć kilka słów do ciebie, Księże Proboszczu.
Dzisiaj przyjmujesz odpowiedzialność za tę parafię. I chcę ci powiedzieć coś, czego być może nikt nie powie ci tak bezpośrednio: Nie próbuj być mną. Nie próbuj kontynuować mojego życia. Nie próbuj kopiować moich sposobów. Nie próbuj być „następnym poprzednim proboszczem”.
Bądź sobą. Bo ludzie nie potrzebują kolejnego księdza, który będzie próbował być kimś innym. Potrzebują kapłana, który będzie ich prowadził do Jezusa. Kiedyś i ja wszedłem tutaj jako nowy proboszcz.
Miałem swoje plany. Swoje wyobrażenia. Swoje pomysły. Z czasem nauczyłem się, że katedra ma swoją historię. Ma swoje rany. Ma swoje piękne tradycje. Ma swoje problemy. Ma swoje świętości. I trzeba ją najpierw pokochać, zanim zacznie się ją zmieniać.
Dlatego: Pokochaj tych ludzi. Nie tylko tych, którzy będą cię chwalić.
Pokochaj również tych trudnych. Tych, którzy będą mieli inne zdanie.
Tych, którzy przyjdą z pretensją. Tych, którzy będą wymagający.
Tych, którzy będą daleko od Kościoła. Bo właśnie do takich jesteś posłany. I kiedy poczujesz zmęczenie…Kiedy pojawi się pytanie:
„Czy warto?” Kiedy będziesz miał wrażenie, że niewiele się zmienia… Przypomnij sobie słowa Chrystusa:
„Duc in altum!” „Wypłyń na głębię!”
Nie zostań na brzegu. Nie prowadź parafii ze strachu.
Nie podejmuj decyzji tylko dlatego, że boisz się ludzkiej opinii.
Nie pozwól, aby zdanie: „Co ludzie powiedzą?” stało się ważniejsze od pytania: „Czego chce ode mnie Pan Jezus?” Bo proboszcz nie został posłany po to, aby wszystkim się podobać. Został posłany, aby prowadzić ludzi do zbawienia.
A wam, moi Drodzy Parafianie, zostawiam dzisiaj szczególną prośbę.
Przyjmijcie swojego nowego proboszcza. Nie porównujcie go ze mną. Proszę was o to. Nie mówcie. „Za księdza było inaczej.” Oczywiście, że będzie inaczej. Bo każdy kapłan jest inny. Każdy ma inne dary. Inne doświadczenie. Inny sposób patrzenia.
I być może właśnie dlatego Bóg posyła go tutaj. Nie po to, aby powtarzał przeszłość. Ale po to, aby poprowadził was w przyszłość. Dlatego pomóżcie mu. Podajcie mu rękę. Doradźcie. Kiedy trzeba — powiedzcie prawdę. Ale mówcie ją z miłością. I przede wszystkim: módlcie się za niego.
Bo może być piękny kościół. Może być wspaniała plebania. Mogą być najlepsze plany duszpasterskie. Ale bez modlitwy proboszcz pozostanie tylko człowiekiem. A parafia bez modlitwy stanie się tylko organizacją.
My natomiast jesteśmy Kościołem. Ciałem Chrystusa. Wspólnotą wiary. Ludźmi pielgrzymującymi do wieczności.
DUC IN ALTUM!
Drodzy Bracia i Siostry!
Chcę, aby moje ostatnie kazanie jako proboszcza nie było kazaniem o przeszłości. Nie chcę, abyśmy dzisiaj tylko wspominali. Chcę, abyśmy ruszyli dalej. Dlatego jeszcze raz: Duc in altum! Wypłyńcie na głębię! To jest słowo dla Was.
To jest słowo dla parafian. To jest słowo dla rodzin. To jest słowo dla młodzieży. To jest słowo dla dzieci. To jest słowo dla całej naszej wspólnoty. Nie zatrzymujmy się na brzegu. Nie mówmy: „Dzisiaj już się nie da.” Nie mówmy: „Ludzie już nie wierzą.” Nie mówmy: „Młodzi już nie przyjdą.” Nie mówmy: „Kościół nie ma przyszłości.”
To nie jest język Ewangelii. Język Ewangelii brzmi: „Wypłyń na głębię!”
Może po ludzku nie mamy już siły. Może zarzucaliśmy sieci przez całą noc. Może próbowaliśmy wiele razy. Może byliśmy rozczarowani. Może modliliśmy się i wydawało nam się, że Bóg milczy.
Ale właśnie wtedy Jezus przychodzi i mówi:
„Wypłyń na głębię.” A naszym zadaniem jest odpowiedzieć jak Piotr:
„Na Twoje słowo zarzucę sieci.”
Nie: „Bo wiem, że się uda.”
Nie: „Bo wszystko rozumiem.”
Nie: „Bo mam pewność.”
Ale: „Bo Ty powiedziałeś.” To jest wiara.
OSTATNIE SŁOWO
Kochani Parafianie!
Przychodzi moment, kiedy trzeba oddać to, co otrzymało się od Boga.
Przez te lata ta parafia była częścią mojego życia. Ale nigdy nie była moją własnością. Była i pozostaje własnością Chrystusa. Dlatego dzisiaj oddaję ją Chrystusowi. Oddaję Mu wasze rodziny. Wasze dzieci. Waszych młodych. Waszych seniorów. Waszych chorych. Wasze radości. Wasze problemy. Wasze plany. Waszą przyszłość. I oddaję Mu nowego proboszcza. Niech go prowadzi. Niech go umacnia. Niech daje mu mądrość. Niech daje mu cierpliwość. Niech daje mu odwagę. Niech zachowa jego kapłańskie serce.
Natomiast wam chcę powiedzieć:
Nie bójcie się. Nie bójcie się tego, co przed nami.
Nie bójcie się nowego. Nie bójcie się zmian. Nie bójcie się przyszłości.
Chrystus nadal jest Panem tej parafii. I dopóki On jest w naszej łodzi, możemy płynąć.
Księże Proboszczu! Przyjmij tę wspólnotę. Nie jako własność.
Nie jako urząd. Ale jako dar i zadanie od Chrystusa.
A kiedy będziesz zmęczony — uklęknij przed Tabernakulum. Kiedy będziesz miał wątpliwości — otwórz Ewangelię. Kiedy będziesz samotny — przypomnij sobie, że modlą się za Ciebie dobrzy ludzie
A kiedy będziesz się bał —
usłysz słowa Jana Pawła II: „Non abbiate paura!” Nie lękaj się!
I usłysz słowa Chrystusa: „Duc in altum!” Wypłyń na głębię!
A wam, moi Drodzy Parafianie, mówię po raz ostatni z tej ambony jako wasz proboszcz:
Nie lękajcie się. Kochajcie Chrystusa. Kochajcie Kościół. Módlcie się za kapłanów. Troszczcie się o swoje rodziny.Nie pozwólcie, aby wiara w was umarła.
I kiedy przyjdą trudne dni, nie uciekajcie. Kiedy przyjdą burze, nie wysiadajcie z łodzi. Kiedy pojawią się fale, nie traćcie nadziei. Bo Jezus jest z nami. Dzisiaj przekazuję wam nowego pasterza. A sam odchodzę. Ale nie odchodzę ze smutkiem. Odchodzę z wdzięcznością. Bo wiem, że dane mi było być przez te lata częścią waszej historii.
I jeśli kiedykolwiek zrobiłem tutaj coś dobrego,
to niech chwała będzie Bogu. Jeżeli coś zbudowaliśmy,
to razem. Jeżeli coś zostało niedokończone, niech Bóg pozwoli innym to dokończyć. Bo w Kościele nikt nie jest właścicielem dzieła.
Wszyscy jesteśmy tylko sługami.
Jeden sieje, podlewa drugi zbiera. Ale Bóg daje wzrost.
I dlatego nie mówię: „Żegnajcie ale mówię do zobaczenia.”
Bo wierzę, że więzi zbudowane na Chrystusie nie kończą się wraz ze zmianą urzędu. Zmienia się droga.
Kochani!
Jeżeli zapamiętacie z dzisiejszego dnia tylko jedno zdanie, niech będzie to: NIE LĘKAJCIE SIĘ! A jeżeli zapamiętacie drugie:
DUC IN ALTUM! WYPŁYŃCIE NA GŁĘBIĘ!
To nie będzie strachu o przyszłość. Patrzcie na Chrystusa.
Nie pytajcie: „Czy damy radę?”
Pytajcie: „Czy Pan Jezus i św. Mikołaj jest z nami?”
A jeśli odpowiedź brzmi: „Tak” — to możemy iść. Możemy płynąć. Możemy zaczynać od nowa. Możemy wierzyć. Możemy kochać. Możemy przebaczać. Możemy budować. Możemy ewangelizować. Możemy być święci.
Maryjo, Matko Kościoła, czuwaj nad tą parafią. Czuwaj nad jej nowym proboszczem. Czuwaj nad każdym kapłanem, który będzie tutaj służył.
Czuwaj nad rodzinami. Nad dziećmi. Nad młodzieżą. Nad chorymi. Nad samotnymi. Nad tymi, którzy są blisko Kościoła, i nad tymi, którzy są daleko. Prowadź nas wszystkich do swojego Syna.
Dziękuję, że pozwoliliście mi być waszym proboszczem.
I teraz, kiedy przekazuję tę parafię mojemu następcy, chcę powiedzieć wam z całego serca: Zaufajcie Mu i wstańcie i idźcie. Bo przed nami jest droga. Przed nami jest misja.
Przed nami jest przyszłość. A na tej drodze nie jesteśmy sami.
Jezus Chrystus jest z nami.
Na koniec chcę przywołać jeszcze raz osobę Świętego Jana Pawła II, który wielokrotnie przechodząc obok zalęknionego człowieka, patrząc mu w oczy prosto do serca mówił „Coraggio – Odwagi” To słowo było jednym z najczęściej powtarzanych przez Jana Pawła II zawołań skierowanych do wiernych. I każdemu z was na koniec mówię tak samo „Coraggio” patrząc w oczy do serca.
Odwagi .Amen
