Tajemnica trzech złotych kul z obrazu w bielskiej katedrze.
Patrząc na obrazy nie umielibyśmy go rozpoznać po samej mitrze (nakryciu głowy) czy pastorale (zakrzywionej lasce). To atrybuty każdego biskupa. Ale jeśli gdzieś w jego pobliżu – albo u niego w ręku, albo na misie trzymanej przez aniołów – zobaczymy trzy złote kule, nie pozostawia to cienia wątpliwości: mamy do czynienia ze świętym Mikołajem.
Co oznaczają te trzy złote kule? Czyżby mistrza gry w boule lub w kręgle? Nie. Otóż legenda głosi, iż pewien wdowiec wychowywał samotnie trzy córki, którym – gdy za mąż wyjść chciały – nie potrafił zapewnić posagu, ze względu na swe ubóstwo. Pannom groziło niebezpieczeństwo ulicznej sprzedaży własnej cnoty, gdyż innego sposobu na zdobycie pieniędzy nie miały. Gdy dowiedział się o tym młodzieniec zwany Mikołajem, zakradł się nocną porą pod ich dom i przez okno trzy złote kule pannom owym, każdej z osobna po jednej, pod poduszkę był włożył, w ten sposób ich posag zabezpieczając i od hańby ich cnocie ratunek niosąc.

Podobno ów uczynek miłosierdzia lud zadziwił a i samemu Mikołajowi tak do gustu przypadł, iż odtąd – korzystając z dobrodziejstw odziedziczonego po przodkach majątku – prawie co noc do kogoś w biedzie będącego z pomocą bieżał, chowając się pod osłoną nocy. A że dawanie podarków lepiej mu szło, niż markowanie się w ciemności, ciekawska gawiedź pewnego razu przyłapała Mikołaja na owym świątobliwym uczynku jałmużny. Zaznawszy dobroci jego serca, jako iż biskup miejscowy jakiś czas wcześniej żyć przestał, obwołała go swoim pasterzem, na co też Mikołaj przystał, chętnie insygnia biskupie przyjmując. Dla tego właśnie powodu dziś nie tylko po nich – mitrze i pastorale – ale również i po owych złotych gałach, dobre serce upamiętniających, świętego Mikołaja się rozpoznaje.
