10 sierpnia 2022

Dzień Chorego w naszej katedrze

Z bp. Piotrem Gregerem modliliśmy się w intencji chorych oraz tych, którzy niosą im ulgę i pomoc.

Eucharystii w piątek 11 lutego przewodniczył ks. biskup Piotr Greger w koncelebrze księży: Antoniego Młoczka – proboszcza katedry oraz Szczepana Kobielusa – duszpasterza Apostolstwa Chorych i kapelanem Beskidzkiego Centrum Onkologii w Bielsku-Białej.

Mszę św. zakończyła adoracja Najświętszego Sakramentu wraz z modlitwą o wewnętrzne uzdrowienie prowadzona przez ks. Szczepana Kobielusa. Na koniec ks. Szczepan udzielił zgromadzonym wiernym indywidualnego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

W wygłoszonym słowie Bożym do wiernych ks. biskup Piotr nawiązał do czytanej w tym dniu Ewangelii ( Mk 7 , 31 – 37), będącej zapisem uzdrowienia człowieka głuchoniemego:
Zdolność mówienia i możliwość słuchania – to przecież istotne warunki tworzenia relacji między ludźmi. Zdajemy sobie sprawę, jakie trudności w porozumiewaniu się z innymi mają ci, którzy nie słyszą i nie mogą mówić. Jest dzisiaj wiele komunikatorów, które dają możliwość szybkiego nawiązywania kontaktu za pomocą języka pisanego czy bogatego zestawu znaków graficznych. W takiej sytuacji porozumiewanie się jest możliwe, chociaż znacznie utrudnione, a co do istoty mocno ograniczone. Tam bowiem, gdzie ludzie są otwarci na siebie wzajemnie, zawsze znajdą jakiś wspólny język, ale nic nie jest w stanie zastąpić bezpośredniego spotkania będącego wymianą myśli, odczuć, emocji – a wszystko za pośrednictwem języka mówionego.
Postawa otwarcia na drugiego człowieka wyraża się przede wszystkim umiejętnością słuchania. Nie wystarczy tylko cierpliwe i uważne nastawianie uszu, ale trzeba uczyć się słuchać umysłem i sercem. W dzisiejszym świecie, który źle się czuje wobec panującej ciszy i nie jest przyzwyczajony do milczenia, kształtowanie postawy człowieka słuchającego jest zadaniem niesamowicie trudnym. Mamy sporo problemów, aby drugiego człowieka uważnie słuchać, a jeszcze trudniej jest nam go zrozumieć. Jest w nas coś takiego, że chcemy, by inni nas uważnie słuchali, bo w przeciwnym razie mamy wrażenie, że jesteśmy lekceważeni, ignorowani. Natomiast nam samym brakuje czasem cierpliwości, a także pokory, by uważnie słuchać innych. Ten brak jest szczególnie widoczny w odniesieniu do ludzi chorych, do tych, których uważamy za mało ważnych albo przynajmniej za takich, od których nie zależą sprawy naszego życia.
Umieć słuchać ludzi przeżywających czas choroby i cierpienia, ludzi prostych i biednych, słuchać nawet tych, którzy nie potrafią być może sprawnie i jasno wypowiedzieć tego, co przeżywają i odczuwają – oto jeden z najbardziej konkretnych egzaminów naszej otwartości wobec innych ludzi.
Na pierwszej linii owej umiejętności wsłuchiwania się w głos człowieka chorego są pracownicy służby zdrowia, wolontariusze i wielu ludzi dobrej woli.
Pozwólcie, że skieruję serdeczne podziękowania wszystkim, którzy na terenie naszej diecezji z wielkim oddaniem opiekują się chorymi. Myślę szczególnie o personelu szpitali, sanatoriów, domów opieki i hospicjów, a także o licznych wolontariuszach. Dziękuję również wszystkim kapelanom szpitalnym – diecezjalnym i zakonnym – a także odwiedzających ludzi chorych w domach. To są ci, którzy codziennie – każdy na miarę swoich możliwości i kompetencji – są uczestnikami dzieła Apostolstwa Chorych. To ogromnie istotny obszar duszpasterskiego posługiwania. W całym wysiłku podjętym dla ratowania zdrowia i niesienia ulgi w cierpieniu, Chrystus doznaje szczególnego uszanowania. Niech On sam wynagrodzi wszystkim podjęty trud i wysiłek”.
Doczytajmy fragment dzisiejszej Ewangelii do końca. Chrystus otworzył uszy i rozwiązał język głuchoniemego także po to, aby słuchał Boga, prowadził z Nim dialog, by mógł wielbić Boga razem z innymi. Niech odpowiedź na Jezusowe wołanie Effatha będzie również naszym otwarciem się na Boże słowo, na modlitwę uwielbienia i dziękczynienia. Jest to kolejna okazja i sposobność, aby człowiek pozwolił Bogu działać w swoim życiu, aby w naszej codzienności Bóg był zawsze Bogiem. Kto się prawdziwie otwiera na zbawcze działanie Chrystusa, ten będzie potrafił skutecznie otwierać się na drugiego człowieka, akceptując jego ograniczenia i słabości, ale również szanując i doceniając całe jego bogactwo.

Światowy Dzień Chorego ustanowił go Jan Paweł II 13 maja 1992 r. w liście do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia – kard. Fiorenzo Angeliniego. Wyznaczył wówczas jego datę na 11 lutego – wspomnienie Matki Bożej z Lourdes. Pierwszy taki dzień obchodzono właśnie w tym francuskim sanktuarium maryjnym.

Tegoroczny Dzień Chorego obchodzony był pod hasłem: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Z tej okazji Ojciec Święty Franciszek skierował specjalne orędzie. Papież zastanawia się w nim, dlaczego Jezus na kartach Ewangelii poświęca tak wiele uwagi chorym, zlecając również Apostołom troskę o cierpiących. Franciszek odpowiada na to pytanie odwołując się do doświadczenia ludzi chorych, którzy w obliczu własnej słabości stawiają pytania o sens życia, przeżywają lęk, często także poczucie osamotnienia. W takich momentach, pisze papież, ważne jest, by mieć obok siebie świadków Bożego miłosierdzia niosących pociechę i nadzieję.

W Dniu Chorego w wielu kościołach, podczas Mszy świętej połączone jest z udzieleniem sakramentu chorych, który dzisiaj coraz częściej jest zapomniany i niedoceniony. Można zapytać: dlaczego? Być może dlatego, że w pewnym momencie zło zastosowało dla deprecjacji tego sakramentu świetną taktykę. Oto kiedyś zaopatrzono go w nazwę „ostatnie namaszczenie”. W tej sytuacji wzywano kapłana z namaszczeniem chorych w ostatnim momencie życia, kiedy człowiek umierał. To wielki błąd. Wypada przypomnieć, że sakramentem konających jest tak zwany Wiatyk, czyli Komunia święta. To ona jest sakramentem umierających, a nie namaszczenie chorych. Komunia święta, zjednoczenie z Chrystusem tu na ziemi, daje gwarancję przekroczenia progu wieczności i wejścia w szczęście wieczne.
Sakrament namaszczenia chorych jest czymś innym. Jest to znak sakramentalny zostawiony przez Chrystusa jako narzędzie uświęcenia naszego cierpienia. Przez ten sakrament Chrystus chce nam pokazać, że cierpienie nie musi człowieka niszczyć, może go doskonalić. W ten sposób Chrystus nadał ludzkiemu cierpieniu sens. Oto człowiek cierpiąc, może ubogacać siebie i innych.

Marian Szpak